-Za pięć minut odjeżdżasz. – krzyczała pewna kobieta pchająca przed sobą wózek ,na którym spoczywał wielki kufer.
-Nie martw się zdążymy. – uspokajała kobietę dziewczyna niosąc w ręce klatkę z sową.
Zwykli ludzie zerkali na nie co kilka minut ,bo sowa robiła straszny hałas.
-Caroline przez El Diablo nie przejdziemy przez barierkę na czas. – mówiła kobieta do swojej córki.
-El Diablo cicho. – powiedziała dziewczyna rzucając do klatki kilka przekąsek.
Sowa zamilkła ,a ludzie znowu odwrócili głowy zajęci swoimi sprawami. Nikt nie zauważył ,że kobieta ,dziewczyna i sowa nagle znikły za barierką pomiędzy peronem 9 i 10.
*
-Pa mamo ,pa tato. – powiedziała brązowowłosa dziewczyna ,całując rodziców w policzek.
-Pamiętaj Natalii ,że masz być grzeczna, nie sprawiać kłopotów nauczycielom ,a i pilnie się uczyć.
-Tak jest tato.
Dziewczyna już chciała pobiegnąć w stronę czerwonej lokomotywy.
-Natalii jeszcze jedno.
-Tak mamo.
Kobieta podała dziewczynie klatkę.
-Masz pisać codziennie.
-Hermes będzie wykończony. – zachichotała dziewczyna jeszcze raz pożegnała się z rodzicami i z klatką w ręce ruszyła w stronę wielkiej, buchającej parą maszyny.
*
-Jest wolne siedzenie. Podaj mi Emy ,tato.
-Proszę kochanie. – mężczyzna podał córce sowę - Pisz codziennie. Mamie było przykro ,że nie mogła cię odprowadzić ,ale sama wiesz ,jaki teraz jest okres. W ministerstwie aż dymi – i to dosłownie tyle wyjców dostają ,że już nie nadążają z ich otwieraniem ,a w rezultacie jest wielkie BUM. – powiedział wysoki mężczyzna. – W każdym bądź razie trzymaj się Justinkuś.
-Och tato miałeś mnie tak nie nazywać. – powiedziała dziewczyna z uśmiechem na twarzy i po chwili przytuliła swojego tatę.
*
-Macie się nie kłócić. Za chwilę odjeżdża pociąg i nie chce żadnych listów od dyrektora. – upominała dwie dziewczyny kobieta. – To nie są żarty Stephanie. – kobieta zrobiła groźną minę. – Już niedługo będziecie siostrami.
-Przyrodnimi siostrami. – poprawiła dziewczyna nazwana wcześniej Stephanie.
-Tak ,bo niestety moja mama wybrała na nowego męża twojego ojca. – powiedziała druga dziewczyna.
-Mariko ,bądź miła.
-Ależ jestem. Nie rozumiem jednak dlaczego mam być w jednym pokoju w Hogwarcie z tą dziewuchą. To ,że ty zostawiłaś tatę dla jej ojca to twoja sprawa ,ale ja się nie pisałam na nową „siostrzyczkę”. – powiedziała Marika wyniosłym tonem.
-A ja się niby pisałam?! Nie chciałam mieć z takim dziewuszyskiem nic wspólnego! – wybuchła Stephanie.
-DOŚĆ! I wy macie niby 16 lat?! Zachowujecie się jak siedmiolatki.
Dziewczyny założyły ręce i odwróciły się do siebie tyłem.
-No i bardzo dojrzale. Bierzcie swoje rzeczy i znikajcie mi już z oczu.
Dziewczyny nie protestując zabrały swoje kufry i sowy ,a potem szybko pobiegły do pociągu.
*
-Elisabeth , Elisabeth , ELISABETH! – w końcu mężczyzna zwrócił na siebie uwagę dziewczyny.
-Co jest? – zapytała blondynka.
-Córeńko ,może jednak chcesz ,żebym cie odprowadził na peron?
-Nie tato dziękuję ,ale wolę sama pójść.
-Wstydzisz się ,że masz ojca mugola? – zapytał mężczyzna z wyraźnym smutkiem w głosie.
-Nie dlaczego bym się miała ciebie wstydzić. Przecież jesteś wspaniałym tatą tylko ,że…
-Że?
-Tylko ,że na widok czarodziejów dostajesz bzika.
-Bzika? Ależ skąd nie dostaje ,żadnego bzika.
-Tato ,przypomnij sobie co było na Pokątnej.
Mężczyzna spuścił głowę.
-No to wygląda na to ,że musimy się tutaj pożegnać.
-Tak ,na to wygląda.
-To trzymaj się córuś.
-Pa tato.
Dziewczyna pocałowała ojca w policzek i zniknęła w ścianie.
-Niesamowite ,jak ta magia działa… - mówił do siebie mężczyzna odchodząc w stronę samochodu.
*
-To pa mamusiu i pamiętaj ,że bardzo cię kocham. – mówiła Caroline ,kiedy znalazła już miejsce w pociągu.
-Pa kochanie. Ja też cię kocham. Masz pisać.
-Tak wiem mamo.
Mama Caroline odeszła by wraz z innymi rodzicami machać swoim dzieciom.
Caroline usiadła na swoim miejscu. W jej przedziale siedziała już Natalii – jej najlepsza koleżanka – Justina – dziewczyna z jej dormitorium – Elisabeth – również dziewczyna z jej dormitorium – oraz Stephanie – też koleżanka z dormitorium – i na koniec Marika – dziewczyna ,która dopiero drugi rok chodziła do Hogwartu ,bo była z Norwegi.
-Zostaw to moja kolej ,żeby pomachać. – krzyczała Stephanie targając Marikę za włosy.
-Nie było ,żadnej pisemnej umowy o tym świadczącej. – również krzyczała Marika.
-Dziewczyny przestańcie. – Elisabeth i Natalii próbowały oddzielić walczące dziewczyny.
-Ty nędzna szumowino! – wyzywała Marikę ,Stephanie.
-Ty smocza łajno bombo! – darła się w niebogłosy Marika.
-Ty ropo z nóg wiedźmy.
-TY SZLAMO!
-O nie przesadziłaś jędzowata jędzo.
Marika dostała z lewego prostego ,jednak szybko się pozbierała i oddała z prawego sierpowego. Dziewczyny już chciały sięgnąć po różdżki ,ale Justina, Natalii, Caroline i Elisabeth były szybsze.
-Odsuńcie się od siebie! – powiedziała Caroline.
-I to szybko. – dodała Elisabeth.
Marika i Stephanie teraz potulne jak baranki usiadły z powrotem na swoich miejscach ,ale patrzyły na siebie z nienawiścią w oczach.
-Dlaczego wy w ogóle się tak zachowujecie wobec siebie? Jeżeli całą szóstką mamy wytrzymać ten rok szkolny w jednym dormitorium to musimy sobie tą całą sprawę szybko wyjaśnić. – zapytała Caroline.
-Bo ja jej nienawidzę. – powiedziała ,a raczej warknęła Marika.
-I vice versa. – powiedziała obojętnie Stephanie.
-Myślisz ,że martwi mnie fakt ,że mnie nie lubisz. Chyba cię zasmucę ,bo mam to gdzieś.
-Zmieściło ci się jeszcze ,bo ty masz chyba wszystko gdzieś. Ojej przepraszam ,bo panna „najlepsza” ma tylko swoją gębę na widoku.
-Przynajmniej mam piękną, proporcjonalną twarz ,a nie koński łeb.
-O Barbie teraz się zagalopowałaś. Cóż w końcu twoje stopy tylko można nazwać kopytami.
-CO?! Takiej chamskiej chimery jeszcze moje niebiańskie oczy nie widziały.
-DOŚĆ! – krzyknęła Justina.
-Żadna z was tak ,a pro po nie odpowiedziała na pytanie Caroline. – zauważyła Natalii.
-Prawda. Wy nie macie argumentów ,wy po prostu kochacie się kłócić. – powiedziała Elisabeth ,a reszta przytaknęła.
-Z taką larwą nie ,da się robić nic innego niż kłócić. – powiedziała na swoje usprawiedliwienie Stephanie.
-Zgadzam się ze Stefcią. To moje hobby nie licząc tych związanych z moją osobą. – powiedziała Marika.
-Rika zmniejsz swoje ego i będzie dobrze ,a ty Stefa pogódź się ,że jeżeli związek waszych rodziców się uda będziecie siostrami. – powiedziała Justina.
-Niestety. – powiedziała Stee.
-Boże dziewczyny ,ta podróż ,co ja gadam ten rok szkolny miał być wspaniały! Miało to być połączenie ciężkiej harówki ze świetną zabawa i nie chcę ,żeby wasze głupie kłótnie wszystko zniszczyły! Pozbierajcie się na gacie Merlina i żyjcie! – krzyknęła już na maxa wkurzona Caroline. – TO BĘDZIE NASZ ROK!
-TO BĘDZIE NASZ ROK! – krzyknęła reszta.
Za oknem gnającego pociągu ciągle zmieniał się obraz. W ciągu kilku minut przejechali jakąś wieś, kotlinę i dolinę obok wielkiego jeziora.
Czas mijał nie ubłaganie. W południe przyjechała pani z wózkiem i tak każda dziewczyna nabyła trochę czekoladowych żab i fasolek wszystkich smaków.
-Fuj trafiłam na smak tygodniowych skarpet. – powiedziała Lizka krzywiąc się z niesmakiem.
-Mój starszy brat mówił mi ,że za czasów Hogwarckich poczęstował dziewczynę fasolkami wszystkich smaków i akurat trafiła na smak spleśniałej kupy ptaka. – powiedziała Natalii.
-I co zrobiła? – zapytały równocześnie Carola i Just.
-Najpierw wypluła ,a potem zerwała z moim bratem. Biedak do dziś się nie może pozbierać. Mówi ,że mogły być z tego piękne dzieci.
Dziewczyny dostały napadu histerycznego śmiechu.
Kiedy tak śmiały się w najlepsze do ich przedziału wszedł przystojny, wysoki brunet.
-Cześć dziewczyny. – powiedział patrząc z politowaniem na tarzającą się po ziemi Rikę.
-Hej Simon. – rzuciła niedbale Just.
-Ty już w szacie? - zapytała Stefa nerwowo poprawiając włosy.
-Tak ,zapewne jak większość uczniów. Za dziesięć minut dojeżdżamy. – powiedział chłopak.
-I przyszedłeś do nas tylko po to ,żeby nam o tym powiedzieć? – zapytała Carola.
-Nie tylko. – powiedział Simon teraz równie spięty jak Stef. – Chciałem jeszcze zapytać co u was?
Wszystkie znowu zaczęły się śmiać ,oprócz Stefy ,która patrzyła na przybyłego chłopaka z maślanymi oczami.
-U mnie w porządku. – powiedziała Nath dławiąc się śliną.
-To dobrze. Eeh… to ja już będę… to ja już sobie pójdę. Do zobaczenia. – powiedział i wyszedł.
-Pa Simon. – powiedziała Stefa ,a reszta nadal śmiała się w najlepsze.
Kiedy tylko drzwi przedziału się zamknęły ,a Lizka pomogła Nath przestać się dławić ,Rika zaczęła wyśpiewywać.
-Zakochana para Simon i Stefa.
-Przestań już. – krzyknęła Stefa.
-Ale Rika ma racje. On się podoba tobie ,a ty jemu ,jeżeli dobrze rozegrasz karty to może być z tego długi związek. – powiedziała Carola ,a potem wzięła do ust porządny kawałek czekoladowej żaby.
-Ale ja nie chce mieć chłopaka. W ogóle Simon jest przystojny, zabawny, cudowny. – Stefa się rozmarzyła ,ale kiedy zobaczyła tylko jak dziewczyny się na nią patrzą szybko dodała. – Ale to tylko dobry kolega.
-Ta jasne. – powiedziała sarkastycznie Just.
-Chyba się zatrzymujemy. – zmieniła temat Stephanie.
-Masz racje ,a my jeszcze nie przebrane.
Dziewczyny szybko wygrzebały z kufrów szaty i zanim pociąg się zatrzymał były już wszystkie ubrane jak należy. Pozostawiły swoje kufry i sowy w przedziale i wraz z tłumem uczniów wyszły na stacje.
Jak co roku czekały na nich bezkonne wozy ,które zawoziły uczniów pod zamek.
-Tu jest jeszcze jeden wolny. – powiedziała Nath i cała szóstka udała się w stronę zarośli. Kiedy wszystkie się wygodnie usadowiły pojazd ruszył. Nie był to najwygodniejszy środek transportu ponieważ cały czas nimi trzepało ,ale na pewno nie był i najgorszy. Jechali zabłoconą dróżką ,a przed nimi kilkadziesiąt takich samych wozów – to samo za nimi.
W końcu podróż dobiegła końca i dziewczyny znalazły się w Wielkiej Sali. Zajęły swoje miejsca przy stole Gryfonów.
Potem była krótka przemowa McGonagall i złote półmiski wypełniły się najróżniejszymi potrawami.
Po udanej uczcie powitalnej dziewczyny ruszyły raźnym krokiem do dormitorium.
Rozpakowały swoje kufry machnięciem różdżki i wszystkie jak jeden mąż rzuciły się na łóżko.
Łuhuu, notka świetna! Tylko czemu ja jestem taką wredną jędzą? xdd Chcę się zmienić ;D. Będę siostra Stee? Super!!!
OdpowiedzUsuń<333
Kocham was wszystkie <33
Ale boska notka!
OdpowiedzUsuńA ile się dowiedziałam.! ;D
Ja ma brata!! W realu jestem jedynaczką, ale w blogu mam brata - to całkiem nowe uczucie xD
Marika i Stee jakie wyzwiska znają ;)) haha ;) przyjaciółeczki...<3
A i Stee jest zakochanaaaa! <33
ciekawe czy będą razem... a na pewno będą... znając Ciebie.. <3
Super długaśna notka ;*
Kochaaaam ;*
VieViurka
Notka cudna !
OdpowiedzUsuńCudna ; *
CUDNA ; *
kocham ją !
Justyka , Caorla - gratuluję kreatywności ! - ciekawy eliksirek ; dd
Biedna Just !
O Jezu !
Ale pomysły... ; <<
No, ale notka cudna, superr ; ** Kłaniam się, Carla ; dd
Aż dech zapiera !
Kolejna notka ma się ukazać dużo szybciej ; )
Nie będę jadła, spała i piła dopoki nota sie nie ukaze - a więc lepiej sie pospiesz... ; dddd
Kocham Was !
Pozdrawiam !!
; ***
Wasz narwany chochlik - Lizz < 3
xD
Nie jestem fanką pottera.Lubię tą książke...
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz obserwuję!
watacukrowa.blogspot.com