wtorek, 21 lutego 2012

Zaklęcie 13.

isabeth wstała wcześnie rano. W nocy źle spała cały czas śniły jej się koszmarne twarzy Francuzek i Corentin tracący zmysły. Nadszedł piątek. Dzień wyjazdu. Chociaż Lizz bardzo tęskniła za dziewczynami i chciała je w końcu zobaczyć, wyjazd wydawał jej się nie do przeżycia. Umyła się i ubrała ,a następnie zeszła do Jadalni. Panował tam zwykły gwar. Dzisiaj lekcje były odwołane by móc pożegnać Gryfonkę. Nad drzwiami wejściowymi wysiał transparent „Voir Elisabeth”. Wszystkie te dekoracje smuciły dziewczynę jeszcze bardziej. Kiedy po śniadaniu na którym napiła się tylko soku ,wróciła do dormitorium jej walizki były już spakowane. Lizz usiadła na łóżku i zaczęła płakać.
-Witam pannienka. – powiedziała Genevieve wchodząc do pokoju dziewczyny. – Co się stać? – zapytała kiedy zobaczyła Lizz.
-Nic ,nic Genevieve. – powiedziała Lizz szlochając. – Będę tęsknić za tym miejsce.
Kobieta usiadła obok dziewczyny i ją przytuliła.
-Teraz ty lecieć do swoich przyjaciół. Ty powinnaś się cieszyć. – powiedziała.
Lizz popatrzyła na jej uśmiechnięta twarz i sama zmusiła się do uśmiechu.

*

-Boże ,znowu trzeba iść na lekcje. Ale mi się chce… - powiedziała Just z tostem w ręce.
-Już tak nie dramatyzuj. Dzisiaj piątek ,a jutro sobota. – powiedziała z uśmiechem Stee.
-Tak. Idealny dzień na spotkanie. – dodała Rika patrząc na stół Krukonów ,z którego machał do niej Lucas.
-Tsaa… ja mam zakaz wstępu do biblioteki. Co ja będę robić?! – powiedziała z wyrzutem Nath.
W tej chwili przyszła poczta.
Przed Nath wylądował piękny puchacz.
-Jak on śmie! – warknęła Nath czytając list. – Niedoczekanie jego.
Rzuciła list na stół ,a dziewczyny rzuciły się po niego.
W liście pisało:

„Droga Nathalii.

Przepraszam cię ,za ten wypadek w bibliotece ,naprawdę nie chciałem ,żeby to tak wyszło. Proszę cię daj mi szansę , nie przekreślaj mnie od razu. Spotkajmy się…

Twój Tony.”

-Twój Tony? – zapytała Rika.
-Jaki mój?! Nie mój?! Pajac sobie coś ubzdurał i tyle! – wrzasnęła Nath.
-Ej ,a może daj chłopakowi szanse.
Nath zerknęła na stół Krukonów i ku jej wielkiemu zdziwieniu znalazła tam siedzącego Tony’ego ,który patrzył na nią nie mrugając.
-Wariat. – podkreśliła Nath.
-Ale jednak…
-WARIAT! I kropka. – zakończyła rozmowę.

*

Lizz ubrana w śliczną czarną sukienkę i turkusowy sweterek ,wyszła z pokoju. Przekręciła klucz w zamku ,wzięła głęboki oddech i zeszła na dół. Na podium stała pani dyrektor i Minister Magii. Na krzesłach ustawionych w równych rzędach siedzieli uczniowie i uczennice. Lizz długo szukała między nimi Corentina, chciała się z nim pożegnać ,a zamiast tego nie mogła go znaleźć od rana. „Wiedziałam ,że tak będzie” pomyślała. Genevieve wprowadziła ją na scenę. Rozległy się okrzyki, wiwaty i oklaski. Lizz poczuła ,że się rumieni.
-Cher écoliers. Nous sommes réunis ici pour dire au revoir Elisabeth Morre.
Rozległy się brawa ,chociaż Lizz nic z tego nie zrozumiała to i tak się uśmiechnęła.
-Elisabeth, s'il vous plaît.
Lizz stała.
-Idź. – powiedziałą Genevieve.
-Ale po co? – zapytała Lizz.
-Idź na przemowę.
Lizz została wepchnięta na środek sceny.
-Bonjour. – powiedziała zdezorientowana i podenerwowana. – Nie przygotowałam przemowy po francusku… ale chcę wam wszystkim serdecznie podziękować ,bo jesteście naprawdę wspaniali tak jak wasz kraj. Tą przygodę zapamiętam na całe życie. Chcę podziękować pani dyrektor, Ministrowi Magii, Genevieve, uczniom i uczennicą ,a przede wszystkim Corentinowi Le Brun.
W tym momencie obok Geneviveve pojawił się Corentin z dwoma wielkimi walizkami.
-Dziękuję. – skończyła Lizz i zbiegła ze sceny.
Przytuliła się do Corentina i zaczęła płakać.
-Nie płacz. – powiedział chłopak przytulając dziewczynę.
-Ale przecież nie zobaczymy się przez kilka miesięcy.
-No nie do końca.
-ZRYWASZ ZE MNĄ?! – krzyknęła ,a nowy potok łez spłynął po jej policzku.
-Wręcz przeciwnie. – powiedział z uśmiechem. – Rozmawiałem z rodzicami i jadę z tobą.
W Lizz uderzyła najpierw fala gorąca, potem wielkie szczęście ,które pobudziło każdy jej nerw ,tak że dziewczyna rzuciła się na chłopaka ,zaczęła go całować i nie chciała go puścić cały czas mówiąc „Kocham cię”.
Droga powrotna okazała się cięższa dla Corentina ,który musiał pożegnać się ze swoim krajem i siostrą ,niż dla Lizz ,ale i tak chłopak był szczęśliwy jak nigdy przedtem.
Kiedy stanęli w Sali Wejściowej Corentin oniemiał z wrażnienia.
-Pięknie tu.
Ale nie mógł się zbyt długo zachwycać ,ponieważ Lizz i on zostali wezwani w trybie natychmiastowym do dyrekcji. Poszli więc za Barbrą Comico do pokoju dyrektora.
-Hasło? – zapytał wielki gargulec.
-Dumbeldore.
-Tak jest.
Stanęli na schodach ,które ruszyły w górę.
Barbra zapukała dwa razy w wielkie rzeźbione drzwi.
-Wejść. – usłyszeli głos McGonagall.
-Pani dyrektor. – Comico skłoniła się lekko. – Przyprowadziłam ich.
-Dziękuję Barbro. – powiedziała Minerwa z uśmiechem.
-Do widzenia pani dyrektor. – nauczycielka transmutacji wyszła z Sali.
-A więc Elisabeth wyjazd się udał?
-Tak pani profesor. Był wspaniale.
-To cudnie. – powiedziała z uśmiechem. Teraz popatrzyła w stronę chłopaka. – Czy pan Corentin Le Brun?
-Tak pani profesor.
-No to ,żeby tradycji stało się za dość. – wstała i ściągnęła z pułki Tiarę Przydziału. – Corentinie usiądź na tamtym stołku.
Corentin zrobił co mu kazano. McGonagall założyła mu na głowę Tiarę.
-Hmm…- odezwała się Tiara. – Francuska krew, tęga głowa, spryt i dar przekonywania… SLYTHERIN !
-Nieeeeeeeeeee! – jęknęła Lizz.
-Pani Moore proszę opanować emocje w moim gabinecie.
Corentin nie do końca wiedział co właśnie się stało dlatego McGonagall wszystko mu wytłumaczyła i podała mu jego nowy plan lekcji.
-Powodzenia. – powiedziała.
-Do widzenia pani profesor. – powiedzieli i wyszli.
Kiedy znaleźli się na korytarzu Corentin zaczął rozmowę.
-To teraz do pokoju wspólnego ,tak mówiła McGonagall. – powiedział z uśmiechem. – Posiedzimy przy kominku pogadamy.
-Nie do końca…- powiedziała ze smutkiem Lizz. – Bo widzisz ja jestem Gryfonką i mam gdzie indziej pokój wspólny.
-Aaa… - jęknął ze smutkiem.
-Ale możemy się spotykać w innych miejscach. – pocieszyła go dziewczyna. – Teraz chodźmy do Wielkiej Sali na kolacje.
W Wielkiej Sali spotkali tylko kilku Puchonów należących do drużyny. Zajęli więc miejsce przy stole Gryfonów.
-Powinieneś siedzieć tam. – pokazała na stół Ślizgonów. – Ale trudno. – dodała z uśmiechem.
Wzięli z tac trochę jajecznicy i bekonu.

*

Pół godziny później na korytarzu.
-Nathalii powinnaś jednak dać mu szanse. – powiedziała Carola ,która wracała właśnie z biblioteki oddając Nath wypożyczone dla niej książki.
-Nie! To jakiś kiepski żart! Pewnie urodził się 1 kwietnia. – powiedziała Nath ,chociaż w głębi duszy nie wierzyła ,że to mówi. – Nie godny mojej uwagi.
-Nie przesadzaj. Według mnie jest całkiem ,całkiem. I ładny i miły i umie przepraszać ,a nie zachowuje się jak nadęty dupek.
-Nie! Właśnie zachowuje się jak dupek! Że on ma czelność jeszcze do mnie pisać.
-Może to ,że na siebie wpadliście to było przeznaczenie.
-Nie wierzę w przeznaczenie.
-A ja tak. – powiedział tak dobrze im znany ,delikatny głos.
Dziewczyny odwróciły się i krzyknęły razem.
-LIZZZZZZZ!!!
Rzuciły się jej na szyje.
-Dziewczyny ,bo mnie udusicie!
-Tak za tobą tęskniłyśmy! – powiedziała Carola. – Dlaczego w ostatnim tygodniu nie odpisywałaś na nasze listy?
-Bo nie wiedziała co odpisać. Byłam załamana ,bo Corentin miał zostać we Francji.
-Co to znaczy „miał”. Czyli ,że nie został? – zapytała pobudzona Nath.
-Nie został! Przepisał się do naszej szkoły.
-Serio?! – zapytały równocześnie.
-TAK! Ale trafił do Slytherinu. Szkoda chciałam z nim spędzać każdy możliwy czas.
-A dla nas to już nic? – zapytała Nath.
-Oj z wami też ,wiecie ,że nie o to mi chodziło.
Dziewczyny jeszcze raz zaczęły się przytulać.
Reakcja Riki, Just i Stee na przyjazd Lizz prawie połamała biednej Gryfonce żebra. Dziewczyny postanowiły urządzić sobie wieczorek plotkarski ,wymieniając się najważniejszymi informacjami. 

2 komentarze:

  1. Miałam trochę więcej niż jedną notkę do przeczytania. Ale wszystko nadrobiłam. :)
    Hahah xd Tony! Nooo, ciekawe, czy Nath da mu szansę ;D
    Corentin chyba baaaardzo lubi Lizz. Ale jakim cudem on w Slytherinie? No, nie wiem, czy ta miłość przetrwa...Ale to się okaże.;)
    Tyle.
    Czekam na kolejną notkę ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Corentin w Slytherinie. Strrrasznie się cieszę, dzięki. Wreszcie Lizz przyjechała do dziewczyn!
    < 3
    Tony. hahaha xdd

    OdpowiedzUsuń