piątek, 19 sierpnia 2011

Zaklęcie 9.

Lizz wróciła do pokoju. Najpierw wylądowała w jakiejś opuszczonej klasie ,dopiero potem zrozumiała ,że miała skręcić prawo ,a nie w lewo i poprawiła swój błąd.  W końcu weszła do pokoju. Słońce świeciło mocno ,a dziewczyna zagłębiła się w swoich myślach. Wciągu jednego dnia zdążyła spełnić swoje marzenie, trafić do gazety, poznać super chłopaka i prawie się dwa razy pocałować. Siedząc na łóżku i czesząc włosy nie mogła zapomnieć tych niebieskich oczu ,które patrzyły na nią ,nie mogła zapomnieć tego wspaniałego uśmiechu. Z rozmyśleń wyrwało ją pukanie do drzwi. Lizz pobiegła szybko by otworzyć mając nadzieję zobaczyć chłopaka. Do pokoju weszła jednak Genevieve.
-O to pani. – powiedziała Lizz lekko załamana.
-Ja przynieść tobie karta po angielski.– powiedziała Genevieve.
Lizz popatrzyła na kobietę.
-Corentin mi powiedzieć.– wyjaśniła Genevieve.
-Aaaa… - myśli Lizz znowu zajęły się chłopakiem.
-Ja mam tobie jeszcze powiedzieć ,że ty jutro iść zwiedzać Paris ze mną. – powiedziała uśmiechając się.
-Ok. – powiedziała Lizz. – Coś jeszcze?
-To tyle. Ale czemu ty smutna. Ja wiedzieć obiad się nie udać ,ale bez przesada ,żeby być tak smutni.
-Ja po prostu … eee… no mam chyba zły dzień. – wypaliła.
-Zły dzień. Jesteś w Paris i ty mieć zły dzień? Ty mieć dobry bardzo dzień. Rozumi?
-Tak ,rzeczywiście. Chyba się prześpię godzinkę ,w nocy nie mogłam spać tak się cieszyłam ,a potem pójdę do ogrodu. – powiedziała Lizz ,chcąc szybko pozbyć się Genevieve.
-Ja rozumi. Tak ty spać ,a ja iść.
Kobieta wyszła z pokoju ,a Lizz rzuciła się na łóżko.

*

-Marika co to ma znaczyć? –krzyknęła Stee tak ,że Rika i chłopak od razu się odwrócili.
-I uprzedzamy cię powiedz nam prawdę. – dodała Just.
-Kto to jest? – zapytała Nath wskazując chłopaka.
-I co wy tu robicie? – powiedziała Carola.
-Nie wasza sprawa. – powiedział chłopak.
-Skarbie to moje przyjaciółki. – powiedziała Rika chwytając chłopaka za ramię.
-Ale one nie mogą się dowiedzieć co my tu robimy! – warknął.
-Silencio. – powiedziała Carola ,kierując różdżkę w stronę chłopaka.
Chłopak poruszał ustami ,ale żaden dźwięk się z nich nie wydobywał. Wyciągnął różdżkę.
-Expelliarmus. – powiedziała Carola i zgrabnie złapała różdżkę chłopaka ,nadal trzymając swoją skierowaną w niego. – Jak drgniesz to dostaniesz upiorogackiem. 
-No ,więc Mariko mogłabyś nam wyjaśnić co tu się dzieje? – zapytała ponownie Just.
Marika westchnęła i wpatrzyła się w swoje stopy.
-Spotkałam Lucasa ,na korytarzu ,niósł coś w ręce. Zagadałam go ,bo od dawna mi się podobał ,i kiedy tak rozmawialiśmy to ,to …
-CO?! – zapytały równocześnie Stee i Nath.
-To coś zaiskrzyło ,on mnie pocałował ,a to co trzymał wypadło mu z ręki. – powiedziała jednym tchem Rika.
-Co to było? – zapytała Nath.
-Mały smok. – szepnęła Rika. .
-SMOK?! – zapytały dziewczyna z niedowierzeniem.
Lucas chciał złapać Rikę za rękę ,ale Carola wyczarowała pomiędzy nimi tarczę.
-Tak smok ,on był ranny! – powiedziała usprawiedliwiająco Rika.
- Co dalej? – zapytała Stee.
-Lucas poprosił mnie ,żebym nikomu nie mówiła ,ale ja uparłam się ,że mu pomogę. On był bliski śmierci, nie ma łapy, ma złamane skrzydło i uszkodzone oczy i mnóstwo otwartych ran. Możliwe ,że nigdy nie będzie widział. Jego matka musiała stoczyć walkę o terytorium i osiedliła się w Zakazanym Lesie. Ona też jest na pewno ranna i szukaliśmy jej na zmianę ,ale nie możemy znaleźć. Carola to chyba jego matka zaatakowała El Diablo. – powiedziała Rika i zalała się łzami. –Lizz-z miała… rację to był smok.
Dziewczyny stały jakby dostały Drętwotą.
-Gdzie on jest? – szepnęła Just.
-Co?
-GDZIE JEST TEN SMOK ,NA GACIE MERLINA! – krzyknęła.
Marika wskazała jej miejsce ,w którym znajdował się smok.
Był to mały zielony jaszczur z całkowicie białymi oczami ,tak jak mówiła Rika nie miał jednej łapy – przedniej, lewej -, jedno z jego skrzydeł było wykrzywione pod dziwnym kątek ,a na brzuchu miał jeszcze nie do końca zrośnięte rany. Ciężko było je zliczyć. Leżał na jakimś dziwnym legowisku ,które było zakrwawione.
-Dawałam mu Esencje Dyptamu. – powiedziała Marika.
Dziewczyny stały chwilę w ciszy.
-Carola proszę cię odwróć swoje zaklęcie. – powiedziała błagalnym głosem Marika.
Caroline popatrzyła na dziewczyny ,które przytaknęły głowami.
Gryfonka wykonała dziwny ruch różdżką i chłopak odzyskał mowę.
-CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?! – krzyknął. – RZUCAĆ ZAKLĘCIE W BIAŁY DZIEŃ NA LUDZI!
-USPOKÓJ SIĘ! – warknęła Nath.
– Chyba ,że znowu chcesz przestać gadać. – dodała Carola ,która nadal trzymała różdżkę w pogotowiu. Chłopak uspokoił się i usiadł na krześle.
-Co chcecie zrobić? – zapytał po chwili.
-Słucham? – zapytała Stee.
-Co do jasnej wiedźmy chcecie zrobić? – powtórzył trochę głośniej. – Powiecie o tym nauczycielom? Chcecie ,żeby go zabili.
-Nie zabiją. – stwierdziła stanowczo Just.
-Skąd ty to możesz wiedzieć? – zapytał chłopak.
-Wiem to stąd ,że nasz profesorek od Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami kocha smoki i nie pozwoli by jakiś zginął w jego obecności. Musimy zanieść do niego smoka i powiedzieć ,ze w lesie może być dorosły. Oni ściągną pomoc i smoki trafią zapewne do Rumunii. – powiedziała.
-Zgadzam się. – powiedział chłopak. – I przepraszam ,że tak na was naskoczyłem ,ale postawcie się w mojej sytuacji ,myślałem ,że nas za to wyrzucą ze szkoły.
-Nie powinni ,ale mogliście wcześniej iść z tym do jakiegoś profesora. – powiedziała Stee.
-Wiemy. – powiedzieli równocześnie.
-No to bierzcie smoka i wychodzimy. Co to w ogóle za miejsce? – zapytała Nath.
-A to tajny loch. Znalazłem go kiedy byłem w pierwszej klasie i uciekałem przed Filchem. – wyjaśnił chłopak.
Ruszyli ,więc ciemnym korytarzem po kilkudziesięciu minutach byli już w opuszczonej klasie. Całą drogę rozmawiali. Okazało się ,że Lucas jest Krukonem ,a na nazwisko ma Wood i jest fajnym gościem.
-Lepiej go schowajcie. Kto wie co mogą zrobić uczniowie jak zobaczą smoka. – powiedziała Carola ,a reszta się z nią zgodziła.

*

Lizz w końcu wstała. Dochodziła piąta i dziewczyna zeszła do Komnaty Jadalnej.
Usiadła przy tym samym stole co przy obiedzie i kiedy pojawiła się karta (tym razem po angielsku) stuknęła różdżką w sałatkę owocową i sok pomidorowy. Po pięciu minutach przysiadł się do niej Corentin.
-Wybacz mi moje spóźnienie ,chciałem odrobić zadania ,bym mógł cię jeszcze oprowadzić po szkole. – powiedział otwierając kartę. Po chwili na jego talerzu pojawił się budyń czekoladowy. –Co robiłaś? – zapytał.
-Siedziałam w pokoju. – powiedziała Lizz sięgając po sok.
-Taka ładna pogoda ,a ty siedziałaś w pokoju?
-Musiałam się rozpakować. – skłamała.
-Słyszałem ,ze jutro idziesz zwiedzać Paryż.
-Tak z Genevieve. Nie wiem ile zrozumiem z jej gadania.
-Dasz jakoś radę ,a jak nie to mam coś dla ciebie. – chłopak podał dziewczynie przewodnik po Francji.
-Dzięki. – powiedziała Lizz uśmiechając się.
Po podwieczorku Corentin postanowił pokazać dziewczynie resztę szkoły.
-Tu jest gabinet dyrektora tuż obok pokoju nauczycielskiego. – powiedział chłopak.
Lizz prawie go nie słuchała tylko wpatrywała się w niego.
-Teraz pójdziemy do biblioteki. – powiedział.
Gryofnka ruszyła posłusznie za nim.
-Jeżeli chcesz wypożyczyć jakąś książkę do przeczytania to możesz tu przyjść.
-Ok. – powiedziała. –To gdzie teraz?
-Może do…
-Elisabeth, Elisabeth! – to była siostra Corentina. – Cześć przysyła mnie Genevieve ,miała wypadek i musi siedzieć w Komnacie Leczniczej przez trzy dni  ,więc jak nie zgłosi się ochotnik ,który by cię mógł oprowadzić po Francji to będziesz musiała przełożyć zwiedzanie. – powiedziała.
-Szkoda. – powiedziała Lizz.
-Znalazł się ochotnik. – powiedział Corentin. – Powiedz Genevieve ,że chętnie ją zastąpię.
Lizz była wniebowzięta ,perspektywa zwiedzania Paryża miasta zakochanych serc ,z Corentinem była po prostu cudowna.
-Oczywiście jeżeli Elisa się zgodzi. – dodał.
-Jasne. – powiedziała entuzjastycznie Lizz.
-To cudownie. – powiedziała Arison. – Idę powiedzieć Genevieve.
I wybiegła z biblioteki.
Po zwiedzaniu szkoły Lizz i Corentin poszli na kolację ,a potem chłopak odprowadził ją do pokoju.
-Dziękuję ci za ten dzień. – powiedziała Lizz.
-To ja ci dziękuję.
I znowu byli tak blisko siebie ,że ich usta dzieliły cale… jeden cal i… ktoś trzasnął drzwiami. Lizz i Corentin odskoczyli od siebie.
-Dobranoc. – powiedział chłopak.
-Tak… eee… to do jutra.
Lizz zamknęła drzwi ,a chłopak poszedł w stronę swojego pokoju.

*

Lucas zapukał do drzwi chatki Hagrida.
-O ,cholibka tylu aż was przylazło do tej sowy? – zapytał z uśmiechem.
-Nie do końca przyszliśmy tu do sowy ,panie profesorze. – powiedziała Marika , odsłaniając głowę smoka.
-Wejdźcie. Szybko. – powiedział Hagrid.
Znaleźli się w miej chatce. Profesor podał każdemu kubek z herbatą. Kiedy usiedli do stołu zapytał.
-Skąd go macie?
-Znaleźliśmy go jest ranny opiekowaliśmy się nim z Mariką ,ale znalazły nas dziewczyny i powiedziały ,że lepiej będzie jak zaniesiemy go do pana. – powiedział Lucas.
– Podejrzewamy ,że w lesie ,jest jego matka, jest zraniona i to ona najprawdopodobniej zaatakowała El Diablo. – powiedziała Marika.
-Od razu podejrzewałem ,że to sprawka smoka. – powiedział Hagrid ,wypijając jednym łykiem połowę zawartości swojego kubka. – No cóż zostawcie go tu ,a ja się nim zajmę i zorganizuję poszukiwania.
Kiedy ostatnia kropla herbaty zniknęła z kubków, Hagrid odprowadził ich do zamku ,gdzie Rika długo ,żegnała się z Lucasem.
-No już odczepcie się od siebie jak nie chcecie szlabanu zarobić. – ponaglił i Hagrid i Rika w końcu oderwała się od chłopaka i wraz z przyjaciółkami ruszyła do dormitorium.

3 komentarze:

  1. Smok?! O matko... O boże... !!! Ale dobrze, że Hagrid się nim zaopiekuje ;)) O, Lucas... Mmm... <33 xdd Hah, długo się żegnaliśmy ;p ;D
    Kocham tą notkę!
    No i Lizz: czy ona wreszcie pocałuje tego chłopaka...?! Już 3 raz ktoś im przeszkadza... albo nawet i 4, już straciłam rachubę xdd

    Kocham!

    OdpowiedzUsuń
  2. Smok !?
    O jeny kochane !
    Cudowny post !
    Jejku, serio mnie tez biedny smoczek zaskoczył ; (
    A co z Lizz i Corentinem ?
    Bo jakoś im nie wychodzi ; /
    Ehh !
    Ale notka serio cudna, jedna z naj ; < 333
    Gratulacje , Carolinkaa ! < 3
    Kiedy new notka !?
    Pisz szybko ; *
    !
    Wasza Lizz < 33
    ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Smok? Jejku! Jak ja bym chciała mieć smoka <33 ;d ale raczej nie da rady... ;(
    Ech. Czy Lizz i Corentin w końcu się pocałują?!?! Już 3 razy było prawie... Może jak będą zwiedzać Paryż... ;>
    Ale Rikuś i Lucas musieli się długo ekhm. żegnać ;D Hahaha xD Zakochańce... ;pp

    Notka super ;*
    Kocham ;*
    Kiedy następna? ^^

    OdpowiedzUsuń